jakos tak mam, że wytrzymam dużo pod warunkiem, że wiem, kiedy koniec

jeśli mam 10 rzeczy do zrobienia, to zrobię, ale niech mi wypadnie jedenasta, to mowy nie ma, rezerwa się świeci, ani siły, ani cierpliwości

rezerwa na noszenie zimowych łapci i odwalania śniegu z mamuta zaswieciła mi się dwa tygodnie temu, obecnie mam zatarty silnik i zero energii, patrzę na to co się dzieje jakby mnie nie dotyczyło, wstać mi się nie chce, wyjść mi się nie chce, jeszcze psiakrew godzine ukradli, zmiany czasu to dla mnie jakaś totalna brednia niczym nieuzasadniona

dla kota sąsiadowego trzeciego też, przyłazi o godzinę urzędową później, ma własny zegarek w zadek wmontowany i to rozumiem, też bym tak chciała móc, a nie, że jakies szaleństwo panuje, jeden zegar dobrze chodzi, drugi nie, bo silnik zatarty i nie wiem w sumie, która godzina

koty opanowały fontannę, Śniezka do tego stopnia, że jak wpada na parapet, a fontanna wyłaczona, to wali łapką w grzybek i miauczy oburzona, Frycek i Finka podchodzą do tematu obojętnie, Bezik zaś, dla którego ustrojstwo zostało nabyte od kiedy pije sprawia wrażenie żywszego, galopuje ciężko ze sztucznymi myszami w gębie, lezy na plecach i albo te myszy podrzuca, albo się rozgląda i wyśpiewuje, jakie wszystko dziwne się zrobiło

ciekawe czy jakbym tak zaczęła z tej ich fontanny popijać, to też by mnie tak ożywiło?

w Wielką Sobotę wybrałam się groby myć, wbrew rozumowi, poczucie obowiązku mnie tam nagnało, nie zwracając uwagi na spojrzenia tych, co świeczki przyszli zapalić ino na odgrzebanym kawałku płyty odwaliłam śnieg, udeptałam, umyłam płyty, poślizgnęłam sie przy tym i rozjechałam jak żaba na płasko, szczęściem na grobie a nie obok - który to już raz tej zimy się wywaliłam, to już nawet nie policzę, ale że lewe biodro mam i lewą rękę to pewna jestem, bo je czułam do wieczora, wytarłam płytę do sucha i tylko pastowanie sobie odpuściłam, bo to "do sucha" było tak na 95% - i co? i najupało mi śniegu już od rana następnego dnia

ale jakbym tak upieprzone zostawiła i by nie najupało, to bym sie czuła gorzej, niz teraz z możliwością siedzenia w poczuciu krzywdy

a jak już wiosna przyjdzie, to ptaszyska zaraz pierwszego dnia wywalą mi na samochód wszystkie śmieci i stare pióra z gniazd, co pod dachem mają i wiadomoczym jeszcze poprawią

ale już bym chyba to wolała, niz ten cholerny śnieg....