najpierw budzik, ale jeszcze 5 minut... po czterech takich "ale jeszcze 5 minut" zaczęłam rozważać, czy może tak urlop by się nie nadał?

otworzyłam jedno oko, zobaczyłam nad sobą czarną mordę z czerwoną piłką w pysku, co zdaje się miało posłużyc do wytłumaczenia ludziowi, ze pies chce wyjśc na dwór

pies won, nie wstaję, mowy nie ma, odwróciłam się na drugi bok i napotkałam wzrok dwóch kotów, jak co dzień czyhały na wygrzane miejsce

pies tkwił ze swoja piłką merdając ogonem, koty z kolei przystąpiły do działania, jeden przebiegł mi po głowie, drugi metodą spręzynową ping-ping przeskoczył przeze mnie - jedno ping wypadło na moim splocie słonecznym, norma

dopiero kaszel jednego ze starszych psów zdopingował mnie ostatecznie do wstania

zawlokłam psa do weterynarza, siebie do pracy, czuję się tak jakbym spadła ze Schodów Hiszpańskich wspomagana w tej czynności końskimi kopytami

i co? i siedzę i słysze pytanie- 203 to sprzedaż?

od 2005 roku u nas niezmiennie operacja systemu oznaczona 203 to rozwiązanie umowy... ale po co pamietać, skoro można komus średnio co drugi dzień cztery litery zawrócić i spytac?

a mogło byc tak pieknie... jeszcze bym spała :-)