a bo nie mam przekonania do tego miejsca, tygrysy nie lubią zmian

ale bez jakiegokolwiek miejsca też łyso

w miedzyczasie dorobiłam się chrzesniaka, zaliczyłam przygode ze stalkerem płci żeńskiej, z powodu gry, w której ciągle jestem pierwsza (!) niewiele dłubaniny dokonałam, ale powoli wracam do formy

pół roku wojowałam z masa perłową, żeby się ją nauczyć koralikami obrabiac, pól roku z zyciorysu na jedno małe gie, ale sie nie poddałam, umiem - tylko nie wiem czemu teraz mi się nie chce, jak patrze to mnie odrzuca

chyba teraz bardziej bawi mnie opanowywanie nowego, niż dłubanie w starym i naumianym :-(

i zapomniałam zaplacic podatek, taaa... jak konik polny i te sprawy, skleroza skrzyzowana z nadmiarem rachunków do pilnowania, a teraz sie zastanawiam, czy po zapłaceniu go z odsetkami wsadzą mnie jeszcze na trzy miesiące, grzywnę dowala, czy może odpuszczą

oby, bo kto mi bedzie psa po schodach nosił? ma pozwolenie użytkowania wyłacznie powierzchni płaskich, a dom pietrowy - kundys kombinuje jak zakaz i mnie ominąć, a to chrupki je i ogonem macha,ze to potrwa, a jak odejde rusza w kierunku schodów, a to ataku kaszlu dostaje jak go próbuję chwycić...

cóż, spróbuje oswoić to nowe, ale..ALE...ech...